Dziewczyny nie płaczą

Nasze babki i prababki przewracałyby się w grobach, gdyby widziały, jak współczesne kobiety zamiast siedzieć w domu i gotować obiady, jeżdżą na motocyklach i trenują sztuki walki.

Minęły czasy, gdy kobieta żyła w świecie ograniczonym do kuchni, łazienki i pokoju dziecinnego. Dziś przedstawicielki płci pięknej są mechanikami, informatykami, elektrykami. Osiągają świetne wyniki w boksie i chodzą na mecze piłki nożnej. Idealna kobieta nie musi już być zagubioną, słabą istotą. Ma prawo do samodzielności i buntu. I wygląda na to, że świetnie odnalazła się w nowej rzeczywistości.

Kobieta bodyguardem

Agnieszka Potok to drobna dziewczyna. 1,60 m wzrostu, krótkie, rude włosy. Nikt, kto spotkałby ją na ulicy, nie pomyślałby, że ta filigranowa kobieta potrafi bez problemu powalić stukilogramowego faceta. Wiedzą o tym jednak mężczyźni, którzy spotykają ją codziennie na treningu aikido w dojo (miejsce gdzie trenuje się sztuki walki) ubraną w hakamę (tradycyjne spodnie samurajów noszoneprzez mistrzów aikido). Wiedzą również, że oprócz umiejętności praktycznych posiada ona także ogromną wiedzę, którą przekazuje swoim podopiecznym na każdych zajęcia.

Agnieszka zaczęła trenować aikido 12 lat temu. Teraz ma już drugi stopień mistrzowski, a to oznacza, że jest jedną z zaledwie kilku kobiet w Polskiej Federacji Aikido będących na tak wysokim stopniu zaawansowania. Jest trenerką w centrum aikido Aikikei i przyznaje, że często jej nowi podopieczni są zaskoczeni, bo nie spodziewali się, że sztuki walki będzie ich uczyć kobieta.

– Niektórzy mężczyźni traktują mnie na początku z lekkim pobłażaniem. Czasem nawet próbują się postawić, sprawdzić mnie i wtedy powstaje pewien konflikt. Ja jako instruktor nie mogę zrobić niczego, co by zagroziło ich bezpieczeństwu w czasie zajęć. Muszę znaleźć kompromis pomiędzy honorem kobiecym a swoim autorytetem i obowiązkami instruktora – opowiada Agnieszka. – Trzeba być trochę facetem, mieć twardą rękę, ale i umieć pogłaskać – dodaje.

Relacje trener – uczeń są często zakłócone przez konflikt między-płciowy. Jest on tym silniejszy, że w tym wypadku to kobieta jest tą, której trzeba słuchać. Mężczyźni muszą schować swoją dumę do kieszeni i dostosować się.

Gdy Agnieszka zaczynała ćwiczyć, w klubie było jeszcze niewiele kobiet. Teraz jest ich znacznie więcej, choć oczywiście nadal stanowią mniejszość. Zwiększone zainteresowanie aikido Agnieszka tłumaczy znudzeniem dziewczyn aerobikiem czy fitnessem. Kobiety szukają czegoś, co byłoby oryginalne, ogólnorozwojowe, a przy tym wiązało się z jakąś filozofią życia. – Co innego powiedzieć, że ćwiczę aerobik, a co innego, że aikido.

Co więcej, kobiety nie odbiegają poziomem technicznym od mężczyzn. – Kobiety trzeba bardziej motywować. Ale jeśli podchodzą do egzaminów, robią to bardziej skrupulatnie, szlifują technikę, żeby nie było wątpliwości. Trenują do upadłego – tłumaczy Agnieszka.

Socjolog Wojciech Łukowski wyjaśnia, że wchodzenie kobiet w męskie role mężczyźni często postrzegają jako rodzaj pewnej kokieterii: To rodzaj gry, którą mężczyźni akceptują, ponieważ kobieta jest właśnie przez takie „męskie” zachowanie bardziej kobieca.

Jednak coraz więcej kobiet w Polsce nie postrzega już wchodzenia w role męskie jako zabawy. – Traktują to z przekonaniem, że to jest świat, który również należy do nich, i chciałyby w tym świecie podmiotowo zaistnieć – dodaje Wojciech Łukowski.

Więcej przeczytasz na maruszyna.org.pl .